Przejdź do głównej zawartości

ponad wszystko.

Korzystając z faktu, że leżę już od kilku dni w domu z anginą, może coś tu napiszę.

W moim życiu coś dziwnego się zmieniło, nie potrafię określić czy na dobre czy złe. Może dla niektórych nawet te zmiany są niezauważalne ale jednak dla mnie są dość spore. 
Mimo szkoły, której nie zawalam w wielkim stopniu, a uczę się raczej przeciętnie, dużo imprezuję. Stale przebywam gdzieś poza domem, albo u przyjaciół, albo piję ze znajomymi, albo jestem w klubie na imprezie. 
No cóż, mając to siedemnaście lat wolę korzystać z życia jak najlepiej, bo potem taka okazja może się już nie przytrafić i będę żałować, że czegoś nie zrobiłam. 






Te ostatnie dwie imprezy wyszły mi zupełnie niekorzystnie, bo właśnie po nich, a konkretnie po tej w cabarecie, gdzie zabalowałam od 22 jakoś do 4 nad ranem, wylądowałam w szpitalu, osłabiona i z anginą. Ale zawsze przecież muszą być jakieś plusy i minusy, prawda? 
Balowałam w sumie żeby zapomnieć. Tak, zapomnieć. Ale o czym, to już mniej ważne.






Ale mimo tego, niedawno miała urodziny Marczenko, pytając się mnie co jej dam na urodziny, odpowiedziałam krótkim siebie.
I tak też zrobiłam, obiecałam, więc w którąś sobotę po prostu wsiadłam do pociągu i pojechałam w kierunku Warszawy. 
Kolejny niezapomniany dzień, jestem wdzięczna Saszan właśnie za nią. 





Pomimo dzielącego nas praktycznie wszystkiego (miasto, kilometry, wiek, gusta, a nawet fast foody ahahah) to jest dla mnie mega bliską i ważną osobą. Tyle razy ratowała mi już tyłek, tyle razy pomagała. Odkładała wszystkie swoje problemy żeby pomóc właśnie mi, bo przechodziłam jakieś gorsze chwile. Nikogo wtedy obok mnie nie było - z wyjątkiem Marczi. I nawet jeśli się tam gdzieś pokłócimy, nie odzywamy do siebie to wiem, że jeśli bym napisała ona i tak mi pomoże, bo jest zawsze. 
Mój skarb mały. 





W ten sam dzień poznałam też Mateusza, spędziliśmy z pół dnia razem z nim. 
Na prawdę mega spoko ziomek i czekam, aż przyjedzie do Łodzi! 





Ale pomimo wszystkiego, nie zmieniła się  u mnie jedna rzecz. Przyjaciół stawiam ponad wszystko, bo nawet mój chłopak jest również moim przyjacielem, więc pomimo, że uważam go za najważniejszego ze wszystkich to i tak w moim życiu przyjaciele stanowią wszystko. Nie wyobrażam sobie, żeby miało ich nie być. Gdybym nie miała do kogo zadzwonić, do kogo napisać, z kim wyjść na dwór czy na piwo. Tak nie dałoby się funkcjonować i cieszę się, że akurat ta garstka osób co są ze mną, to już ci co będą zawsze (mam taką nadzieję.) 








Jeśli macie kogoś, kto o was dba, kogo interesuje to co robicie, gdzie jesteście i czy wam nic się nie stało to dbajcie o tą znajomość, bo nie często trafiają się takie wspaniałe osoby na naszych drogach! :) ♥