Mimo, że zbiórkę pod łódzkim domem kultury mieliśmy dopiero około 13, na nogach byłam już po 8.. Czemu? Nie wiem, skoro z domu wyszłam o jakiejś 11 żeby zdążyć przebić się przez całe miasto i się nie spóźnić. Nawet mi się to udało! Do Warszawy wyjechaliśmy chwilę po 13.. po wcześniejszym sprawdzeniu autokarów i innych takich pierdół. Już później okazało się że mamy nawet dwóch czy trzech własnych policjantów, którzy jechali razem z nami. Nie wiem, o której dokładnie byliśmy w Warszawie, już tego nie pamiętam. Wiem, że długo czekaliśmy w kolejce po plakietki, smyczki i znaczki, więc było sporo czasu na zdjęcia, tradycyjnie! najlepsi ludzie, zdecydowanie! A już w środku było całkiem okej, do czasu aż nie zaszło słońce i nie zaczęło się robić zimno. Czemu nam nikt nie powiedział o kocach? Nie zmarzlibyśmy aż tak. Ale były koncerty, można się było pobawić praktycznie do rana, cho...