Przejdź do głównej zawartości

10 przystanek PaT - 2015!





Mimo, że zbiórkę pod łódzkim domem kultury mieliśmy dopiero około 13, na nogach byłam już po 8.. Czemu? Nie wiem, skoro z domu wyszłam o jakiejś 11 żeby zdążyć przebić się przez całe miasto i się nie spóźnić. 
Nawet mi się to udało! 




Do Warszawy wyjechaliśmy chwilę po 13.. po wcześniejszym sprawdzeniu autokarów i innych takich pierdół. Już później okazało się że mamy nawet dwóch czy trzech własnych policjantów, którzy jechali razem z nami. 

Nie wiem, o której dokładnie byliśmy w Warszawie, już tego nie pamiętam. Wiem, że długo czekaliśmy w kolejce po plakietki, smyczki i znaczki, więc było sporo czasu na zdjęcia, tradycyjnie! 



najlepsi ludzie, zdecydowanie! 










A już w środku było całkiem okej, do czasu aż nie zaszło słońce i nie zaczęło się robić zimno. 
Czemu nam nikt nie powiedział o kocach? Nie zmarzlibyśmy aż tak.
Ale były koncerty, można się było pobawić praktycznie do rana, chociaż nie wiem czy ktoś miał aż tyle sił. 
Najfajniejsze, co utknęło mi w głowie i było rewelacyjne to "free hugs". Na prawdę, nigdy się tyle nie wyprzytulałam, co tego dnia. Z każdym! Czy to z naszej ekipy, czy kogoś nie znaliśmy, to było nie ważne. Było nam za to cieplej, gdy tak każdy nas przytulał. 


Koncerty, koncertami, wiadomo, można było potańczyć, można się było powygłupiać, pobiegać, pośmiać się, no dosłownie wszystko! 







Było fajniej również pod względem osób, które tam spotkałam. Było sporo saszaniaków! ♥ Podchodzili, witali się, przytulali ze mną, pytali czy to na pewno ja ahhaha, ale tak, było najlepiej. 








Ale najszczęśliwsza to ja byłam wtedy, gdy ogłosili komunikat "ekipa z Łodzi żegna właśnie nasz stadion i kieruję się do wyjścia". Tak, czekałam na to całą noc! 





Gdy w przyszłym roku zorganizują takie coś, pojadę.. ale na pewno wezmę ze sobą co najmniej dwa koce. Jeden, żeby się przykryć a drugi pod tyłek. 
Wiecie ile ja się nacierpiałam siedząc na tych plastikowych krzesłach w spodniach, które mają na tyłku guziki i wbijają się one wam w tyłek? Nie polecam, Ari.