Przejdź do głównej zawartości

uśmiechamy się?

Na pewno lubicie oglądać głupiutkie pozytywnie komedie ze znanymi aktorami.
 Każdy je lubi. Bo śmiech to zdrowie. Można by tu tych „wesołych aktorów” wymienić naprawdę wielu, począwszy od: Jasia Fasoli (którego prawdziwego imienia nawet nie pamiętam) aż do Eddiego Murphiego włącznie. Są to kapitalni ludzie, mają talent i zazwyczaj potrafią rozśmieszyć każdego smutasa. Do dziś ogarnia mnie pusty śmiech gdy wspominam np. „Księcia z Nowego Jorku”, a na wspomnienie ręki Jasia Fasoli w tyłku indyka przeznaczonego na spożycie w czasie Święta Dziękczynienia nie mogę opanować chęci uśmiechnięcia się. 





Ale czy myślicie, że ci wszyscy „wiecznie weseli” ludzie są tacy zawsze? 
Na pewno nie. 
Paradoksalnie, to właśnie oni najczęściej miewają depresje, problemy egzystencjalne lub po prostu niegroźnego doła. Te przygnębiające stany są pogłębiane przez to, że każdy wymaga od nich uśmiechu, dobrego samopoczucia.. 
No bo czego można oczekiwać od Jasia Fasoli, skoro już sam jego wygląd rozśmiesza wszystkich. I taki człowiek idzie do sklepu i musi się uśmiechać, idzie do banku, musi się uśmiechać, aż pewnego dnia ten przymusowy uśmiech tak już go wkurza, że zaczyna myśleć o odebraniu sobie życia. 
Wszyscy bliscy, wszyscy fani, każdy widzi go jako „wesołka”, tymczasem on może posiadać problemy jak przeciętny, normalny człowiek i… nie może z nikim o tym porozmawiać. Któryś z tych komediowych aktorów naprawdę przeżywał załamanie nerwowe, było ich nawet paru. Gazety pisały o tych kryzysach psychicznych. Hm.. Uwierzcie, że ze wszystkich znajomych jakich posiadam, a jest ich wielu, może zaledwie jeden powiedziałby „P. jest wiecznie zasmuconą osobą”. I nawet tego jednego nie byłabym pewna..





Ludzie czasem wręcz padają mi do stóp, słyszałam raz, że gdy poznają mnie nowe osoby to większość z nich myśli „jaka sympatyczna, wesoła dziewczyna”. Spotyka mnie mnostwo głupich przygód, wymieniam się często z przyjaciółmi wesołymi i sprośnymi kawałami, potrafię wszystko obracać w żart i polepszać sampoczucie innych..
 To normalne, że kiedy ma się często dobry humor, ludzie oczekują od nas ciągle tego samego, a my nie chcemy ich rozczarowywać.. 
Czasem wszystko dzieje się wbrew naszej woli i musimy udawać szczęśliwych a innym razem po prostu naprawdę jesteśmy zadowoleni z życia i dzielimy się radością z bliskimi.. a potem, po powrocie do domu, przypominamy sobie o wszystkich problemach i dopada nas dołek psychiczny. Często powtarzałam, że za pomocą blogowego świata można poznać prawdziwe OBLICZE wielu ludzi. Jednak źle to sformułowałam: można poznać CZĘŚĆ prawdziwego oblicza danego człowieka. 
Nic nie zmienia faktu, że jeśli nie spotkamy się „na żywo” nie wiemy jaka ta osoba jest w całości, tak naprawdę.. Nie wiemy jak się uśmiecha, jakie wydaje z siebie dźwięki gdy coś ją rozbawi, czy kiedy mówi „facet to świnia” to płacze czy wybucha gromkim śmiechem, czy rozpiera ją energia, czy może podczas rozmowy spokojnie i cichutko wypowiada kolejne słowa czy drze się w niebogłosy i gestykuluje żywo..





 To takie drobnostki, zalety i wady, które jednak powodują że kogoś można polubić czy nawet pokochać lub nie, decydujące o wszystkim. Uwielbiam czytać „wesołe” blogi, bo sama też często w podobny sposób postrzegam świat, na kolorowo. Na ogół jednak dobry humor szybko mija. Poza tym wytrącają mnie z optymizmu osoby, o których często nie mogę napisać i wydarzenia, o których nie mogę wspomnieć. Prosty powód:  miałabym wyrzuty sumienia, że w moim blogu piszę podłe i chamskie rzeczy o różnych osobach, być może mylę się co do nich, a oni nawet nie mogą się obronić.. :)






Powyższe zdjęcia są z podpisywania płyt Jeremiego, 
jak zwykle stała, najlepsza ekipa ♥ 



27.05.2015