Przejdź do głównej zawartości

całkiem spoko ziomki

Chyba już każdy może potwierdzić fakt, że jestem osobą, która na tyłku długo nie wysiedzi.. 



W poniedziałek dowiedziałam się, że Saszi ma występ w pytaniu na śniadanie we wtorek rano, więc cóż.. głupio było się tam nie zjawić. 
W sumie myślałam, że będę musiała wybierać: albo we wtorek Warszawa albo weekend w Poznaniu i Gdańsku, ale na moje szczęście nie musiałam pomiędzy niczym wybierać. 




We wtorek rano wstałam mega wcześnie, wcześniej niż zazwyczaj gdy wstaję do szkoły, i byłam mega zdziwiona, że przyszło mi to bez trudu (bo do rannych ptaszków to ja nie należę). o 4:30 miałam już autobus na dworzec.. 

Całe szczęście, że Saszan o mnie pomyślała i oddała mi swoją kawę! 


Nawet nie miałam pojęcia, że zrobiłam tyle zdjęć kubka, hah, nieważne! 


Na prawdę, nie żałuję, że tam wtedy pojechałam, bo to był kolejny z tych niezapomnianych dni, spędzonych w najlepszym gronie i ogólnie czad.
Mimo, że Saszi miała mało czasu dla nas, to i tak było świetnie, podpisała mi płytę, zamieniłam słowo z nią i życzyła nam szczęścia z Kamilem! ♥ 
Powstawiam wam troszkę zdjęć z ziomkami! 































Ogólnie spotkała mnie miła niespodzianka, bo aż dwa razy tego dnia spotkałam Jeremiego! 
Mój ziomeczek największy. 



Raz, dwa, trzy, uwierz Ty, uśmiech czyni cuda, 
raz, dwa, trzy, tylko Ty, innym się nie uda! :) 





Tradycyjnie połaziliśmy troszkę z Kamilem po Warszawie, zjedliśmy coś, porobiliśmy zdjęcia i w sumie wróciliśmy do Łodzi. 
Chociaż najgorsze było pożegnanie z Marczenko i Liwią, które jechały z nami metrem z powrotem.














Tęsknię. :(


26.05.2015