Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

być kimś.

Chciałabym kiedyś być „kimś”.  Taką osobą, która uśmiecha się naprawdę szczerze i jest zadowolona w stu procentach z życia. Pragnęłabym codziennie poznawać nowych, ciekawych i bardzo inteligentnych ludzi, by każdy dzień był niekończącym się pasmem przygód, nie wszystkich wesołych, ale zawsze ostatecznie dobrze się kończących. Tak jak w ostro krytykowanych przez wszystkich ludzi amerykańskich filmach…with happy-end… I chciałabym być Anią z Zielonego Wzgórza, Stephenem Kingiem, Indianą Jonesem i demonem seksu jednocześnie. A co mi tam… I chciałabym też po powrocie do mojego jeszcze wspanialszego domu, usłyszeć „Kochanie, tęskniłem”. I zostać jeszcze przy okazji tego powitania zmolestowaną seksualnie, usatysfakcjonowaną kobietą. Nie marzę o domku z białym płotem i rycerzu na rumaku. No ale ten mój pałac mógłby mieć basen, a facet choć trochę przypominać kogoś wartego grzechu. I żeby potem pojawiły się dzieci. Albo jedno dziecko, taka cieplutka istotka, która czasami nie dawałaby mi...

mimo mrozu, mego serca nie pokrywa lód

Ostanie cztery dni spędziłam kompletnie nic nie robiąc. Leżałam w łóżku i oglądałam TV, a jedyne, co się zmieniało, to pomieszczenie, w którym leżałam. Źle robi dla mnie mnóstwo wolnego czasu, w którym muszę leżeć. Za dużo wtedy czasu na głębsze przemyślenia.  Wiem jedno: jest zimno.  Cholernie zimno, a dla mnie w szczególności. Nigdy nie lubiłam ujemnej temperatury za oknem. Nigdy nie jarał mnie pierwszy śnieg czy wychodzenie na górkę jako dziecko i zjeżdżanie na sankach. O nie, jestem typem osoby, która mogła by cały rok prażyć się w temperaturze 35 stopni. Jedyne, co sprawiało mi frajdę, to prawdziwy kulig, który robiliśmy całą wsią, gdzie ciągnął nas wujek traktorem a my na workach jechaliśmy za nim. Ale przełamałam się dziś i wyszłam na zdjęcia. Jest ich strasznie mało, bo prószy śnieg, który co chwilę wpada gdzieś w obiektyw czy akurat natrafiał tak, że całe oko miałam zakryte. Ale nic, coś zawsze jest a ja się nawet cieszę, bo nie musiałam długo marznąć. ...

Saszan, Patryk, czyli spełniam marzenia!:)

Ostatnimi czasy wszystko mnie przerastało, nie miałam chwili dla siebie czy czasu, żeby spokojnie nad wszystkim pomyśleć. Natłok myśli, które wiązały się stale z poprawianiem ocen w szkole nie dają spokojnie funkcjonować. Starałam się za wszelką cenę wszystko poprawić, żeby nie zostać z żadną jedynką na koniec roku i o dziwo mi się to udało!:) Jeszcze w czwartek rano byłam kompletnie załamana oceną niedostateczną z podstaw przedsiębiorczości i faktem, że po południu zamykają system i nie można już zmieniać ani poprawiać ocen. Jednak pani uzupełniła jeszcze oceny, dostawiając piątkę z doradztwa zawodowego co totalnie podniosło mi średnią i wyciągnęło na dwójkę!  I w tym samym momencie, gdy ocena już się poprawiła, dziewczyny zaczęły na grupie spamować, że w sobotę w dzień dobry tvn będzie Saszan.. Chyba nie myślałam nad tym zbyt długo, ogarnęła mnie tak silna tęsknota za nią, za jej słowami do mnie, za przytuleniem jej.. Wiedziałam, że zjawię się wtedy w Warszawie, wiedziałam, że...