Właśnie dlatego kocham wakacje, kolejna wycieczka życia zaliczona. O 2:17 mieliśmy pociąg z Łodzi do Władysławowa i byłoby całkiem w porządku gdyby nie to, że za chwilę pokazała się informacja o 35 minutowym opóźnieniu, a jak się okazało później - opóźnienia mieliśmy 70 minut. Wyszłam z domu w krótkich spodenkach, mając nadzieję, że będzie ciepło i teraz mega dziękuję Kamilowi, że wziął mi moje długie spodnie, bo chyba bym tam zamarzła.. Już w pociągu się przebrałam, bo było tak zimno a co dopiero już we Władysławowie. Na dworcu czekali na nas Kuba z Krzyśkiem, z którymi jechaliśmy aż do Sopotu, bo oni tam wysiadali. Hitem tego wszystkiego jest to, że w sumie połowę drogi spędziliśmy na korytarzu w pociągu, kilka stacji przejechaliśmy zamknięci w wagonach z sypialniami a resztę w przedziale na rowery, ahahaha, ale tam było akurat najbardziej okej, bo można się było położyć i chociaż na godzinę zasnąć. Tak w sumie, spędziliśmy j...