Długo mnie nie było ale cóż, come back!
Nie znam ostatnio osoby, która nie narzekała by na zupełny brak czasu. I wcale się temu nie dziwię, bo nie jest to bezpodstawne.
Ja sama wychodząc do szkoły wcześnie rano, spędzam tam pół dnia a do domu wracam po 16, bo tyle mi zajmuję przejechanie praktycznie przez całą Łódź. Po czym usiądzie się do lekcji i zanim się człowiek obejrzy jest już około godziny 20. A gdzie tu czas dla siebie, znajomych? Nie ma.
Czasami są takie chwile w życiu człowieka, kiedy najzwyczajniej w świecie ma on wszystkiego dość. Co jakiś czas każdy z nas zostaje zaatakowany przez serię pechowych dni, w wyniku których zanika stopniowo optymizm a w głowie pojawiają się coraz czarniejsze myśli.
Jedni reagują na tą sytuację wybuchem płaczu, drudzy wyżywają się na bliskich, a jeszcze inni tłumią negatywne emocje w sobie, aż w końcu eksplodują..
Bardzo często miewam pecha, choć różnym ludziom trudno w to uwierzyć. Jeśli jakiś ptaszek ma komuś narobić na głowę – to będę to ja, jeśli ktoś ma się potknąć i zostać narażonym na pośmiewisko – również prawdopodobnie to będę ja. Od czasu do czasu pojawia się w moim życiu ta seria "czarnych dni".
Wczoraj przemokłam całkowicie, ponieważ nie wzięłam parasola ani czapki wychodząc z domu. Zmarzłam wytargana przez lodowaty wiatr i wymoczona przez spadający z nieba deszcz, który dosłownie niczym wylewana z wiadra woda zruinował mój wygląd i samopoczucie całkowicie. Nie miałam ochoty kompletnie na nic, a przecież byłam umówiona na 18 w manufakturze i nie wypadało mi tego odwołać.
Dzisiejszy dzień rozpoczęłam w szampańskim nastroju, usilnie walcząc o szczęście. Do szkoły się nie wybrałam, chociaż miałam to w planach. Wczoraj jeszcze zmieniałam zdanie z tysiąc razy - idę, nie idę, jednak pójdę, a może jednak nie. Skończyło się na tym, że pójdę ale cóż, zapomniałam włączyć z powrotem budzika.
Poruszając jeszcze jeden temat..
Nie ma rzeczy gorszej od zazdrości. Ukradkowe spojrzenia, widoczne gołym okiem na kimś poczucie bycia gorszym, przyczyniające się do wzbierania potężnej i narastającej fali nienawiści. Ludzie szczują się nawzajem i to właśnie głównie przez zazdrość.
Bo koleżanka jest za chuda, bo za ładnie wygląda. Bo on ma super furę, na którą lecą wszystkie laski. Bo ona jest z telewizji a ja tu gniję zamknięta w swoim świecie anonimowości. Bo wcale nie są tacy wspaniali, to ja zasługuję na sukces, ja..
Wszystko to wzbudza moją litość. Takie zachowania da się łatwo przewidzieć. Generalnie wszyscy ludzie czymś się wyróżniający mogą bać się opinii, pomówień i innych surowych osądów, które przecież nie mają innego zadania do wykonania jak tylko zrekompensować komuś poczucie bycia tym gorszym..
Z drugiej strony, gdy komuś "z tych gorszych" uda już się osiągnąć sukces to oczekuje on bezwarunkowego uwielbienia.. Smutne.
Niedawno poznałam pewną osobę, której coś się udało "osiągnąć", tak to nazwijmy. Nie uważam ją za super-fajną i nie wślizguję się jej w tyłek, ale też nie najeżdżam na nią i nie komentuję złośliwie.
Po prostu nie znam – to się nie wypowiadam.
Tymczasem z góry udało mi się przewidzieć, jaka będzie reakcja społeczeństwa.. i miałam rację, z czego nie jestem wcale dumna.
Ludzie, dajcie sobie na wstrzymanie. To, że komuś się udało nie oznacza, że powinniśmy mu „wymierzać sprawiedliwość”, osądzać, przekreślać, obrażać. Przecież człowiek to tylko człowiek, obojętnie jakie sukcesy ma na swoim koncie, pozostaje tym samym. Ma i będzie mieć swoje wady i zalety. No i jasnym jest, że modelki nie o każdej porze dnia wyglądają pięknie, bogaci mężczyźni z wypasionymi furami mogą mieć kompleksy w innych dziedzinach życia.
Nie osądzajmy, abyśmy sami nie byli osądzeni.
Nie zazdrośćmy, bo nie ma czego.
Każdy z nas jest przecież wyjątkowy na swój sposób. Mamy różne opinie, zachowania, problemy, a jesteśmy równie ciekawi. I wcale nie trzeba być zaraz popularnym.
Głęboko wierzę w to, że wyrządzone komuś zło prędzej czy później do nas wraca. Przekonałam się o tym osobiście. I widziałam z milion przykładów w życiu codziennym. Staram się wybaczać, staram się być szczera i dobra. Czy to głupie?