Znów wracam tutaj z głową pełną chaosu. Po raz kolejny myśli nie dają mi żyć i nie mam gdzie ich ze swojej głowy zwyczajnie wyrzucić, dlatego tu jestem..
Czy tylko mnie tak bardzo w ostatnim czasie dobiła fałszywość ludzi?
Jak to cholernie boli? Zaufać komuś, oddać mu praktycznie całą siebie, nie chcieć nic w zamian, oddać całe serce, być na każde zawołanie i wyżalać się ze swoich sekretów, bóli.. a co dostać w zamian?
Dlaczego na tym świecie jest coraz więcej takich ludzi? Dlaczego udają naszych przyjaciół jeśli chcą nam wyrządzić tylko krzywdę? Czemu zabierają nam nasze szczęście, czas czy nawet cząstki nas samych? Cholernie smutne uczucie budząc się każdego kolejnego ranka ze świadomością, że gdzieś tam jest osoba, którą uważałeś za tą najważniejszą a ona miała cię tylko za osobę, która da się wykorzystać. Dobrze wiedząc, że jesteś osobą wrażliwą, że nie potrafisz patrzeć na czyjeś nieszczęście, że zawsze jej pomożesz i po prostu będziesz obok. Rezygnując przy tym z własnego szczęścia, zabierając Ci czas, który przecież mógłbyś spędzić na czymś przyjemnym dla siebie samego. I z dnia na dzień zostawia cię totalnie samego, ze łzami w oczach i mnóstwem nieprzespanych dni. Z sercem, które pęka z tęsknoty a jednocześnie czuje się tak podle wykorzystane..
Chociaż nie wiem.. bardziej boli niezauważanie przez kogoś jakim uczuciem go obdarzamy. Mimo, że staram się pokazać, że kocham najmocniej jak potrafię. Może rzeczywiście mało potrafię? Może to rzeczywiście nie wystarcza. Nigdy nie chciałam dać nikomu powodów do smutku, nigdy nie chciałam zadać nikomu bólu.. a chyba jednak to robię, nawet nieświadomie.
Nawet jak kogoś nie lubię, nie mogę na niego spojrzeć to i tak życzę mu dobrze, niech będzie szczęśliwy tam gdzie jest obecnie.
Dużo osób mnie zostawiło, być może mam ciężki charakter. Być może nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć, myślę po swojemu i mam zupełnie odmienne zdania. Ale każdemu życzę jak najlepiej, mimo że skreślili mnie ze swojego życia.
Ale uwierzcie mi, to naprawdę mega słabe.. starasz się, kochasz, myślisz że udowadniasz to wszystkim a znajdą się osoby, które powiedzą że masz ich totalnie w dupie.. To smutne i przykre.
Ostatnio wiele rzeczy się komplikuję. Każdy znajdzie do mnie jakieś pretensje a ja tylko siedzę i zastanawiam się co tak naprawdę robię źle i czy może jednak rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem będzie wylecieć do jakiegoś Londynu i tam siedzieć tam nie zawodząc przy tym ludzi stąd.. Nawet nie chcę się już odzywać, bo brakuję mi słów.
A co do tegorocznych wakacji, których już połowa za nami.. naprawdę są świetne. Z roku na rok jest coraz lepiej tak jak i teraz. Może dlatego, że nie ma czasu na nudę. Rzadko jestem w domu, wyjeżdżam, spotykam się z przyjaciółmi, wracam do domu nad ranem - może być już tak zawsze?
To tak bardzo beztroski czas.. tak uwielbiany przeze mnie.
A swoją drogą, był ktoś z was kiedyś na imprezie urodzinowej idolki w klubie?
Niesamowite, że udało mi się tam być. Bawić się, tańczyć i zapomnieć o wszystkim razem z Saszan. Kilka godzin razem, a później słowa od niej "to były najlepsze urodziny ever". Jest coś piękniejszego?
Trzymajcie się, więcej uśmiechu w życiu!
Chociaż nie wiem.. bardziej boli niezauważanie przez kogoś jakim uczuciem go obdarzamy. Mimo, że staram się pokazać, że kocham najmocniej jak potrafię. Może rzeczywiście mało potrafię? Może to rzeczywiście nie wystarcza. Nigdy nie chciałam dać nikomu powodów do smutku, nigdy nie chciałam zadać nikomu bólu.. a chyba jednak to robię, nawet nieświadomie.
Nawet jak kogoś nie lubię, nie mogę na niego spojrzeć to i tak życzę mu dobrze, niech będzie szczęśliwy tam gdzie jest obecnie.
Dużo osób mnie zostawiło, być może mam ciężki charakter. Być może nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć, myślę po swojemu i mam zupełnie odmienne zdania. Ale każdemu życzę jak najlepiej, mimo że skreślili mnie ze swojego życia.
Ale uwierzcie mi, to naprawdę mega słabe.. starasz się, kochasz, myślisz że udowadniasz to wszystkim a znajdą się osoby, które powiedzą że masz ich totalnie w dupie.. To smutne i przykre.
Ostatnio wiele rzeczy się komplikuję. Każdy znajdzie do mnie jakieś pretensje a ja tylko siedzę i zastanawiam się co tak naprawdę robię źle i czy może jednak rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem będzie wylecieć do jakiegoś Londynu i tam siedzieć tam nie zawodząc przy tym ludzi stąd.. Nawet nie chcę się już odzywać, bo brakuję mi słów.
A co do tegorocznych wakacji, których już połowa za nami.. naprawdę są świetne. Z roku na rok jest coraz lepiej tak jak i teraz. Może dlatego, że nie ma czasu na nudę. Rzadko jestem w domu, wyjeżdżam, spotykam się z przyjaciółmi, wracam do domu nad ranem - może być już tak zawsze?
To tak bardzo beztroski czas.. tak uwielbiany przeze mnie.
A swoją drogą, był ktoś z was kiedyś na imprezie urodzinowej idolki w klubie?
Niesamowite, że udało mi się tam być. Bawić się, tańczyć i zapomnieć o wszystkim razem z Saszan. Kilka godzin razem, a później słowa od niej "to były najlepsze urodziny ever". Jest coś piękniejszego?
Coraz bardziej przekonuję się, że jednak lepiej być obojętnym. Zdumiewa mnie, jak bardzo można być zawistnym i do jakiego stopnia można się posunąć, by kogoś oczernić. Niektórzy ludzie są zdolni wiele uczynić, by innym zatruć życie. Sprawić, by się poczuli gorzej, podlej.. Przerażające jest to, że tacy ludzie żyją wśród nas, nie gdzieś na odludnej wyspie.. To nasi znajomi, sąsiedzi, przyjaciele czy nawet członkowie rodziny..
Jaki jest sens żyć cudzym życiem? Nie czerpać ze swojego żadnej przyjemności, radości tylko dokopać innym.
Ale aby zwalczyć nienawiść, należy zacząć od siebie, a potem dopiero wymagać tego od innych ludzi. To my decydujemy, w jakim świecie będziemy żyć: poprzez swoje postawy, zachowanie, myślenie, system wartości, poglądy, patrzenie na ludzi i świat.
Nie jestem idealna, nikt nie jest, ale zawsze można podejść do świata z empatia. :)
