Przejdź do głównej zawartości

nieśmieszny żart?



Nie potrafię sobie wyobrazić, jak bardzo wiele osób jest zapatrzone w życie innych. Ile ludzi żyje nie swoim życiem, związkami przyjaciół czy interesami znajomych. To już jest duży problem i ja sama nie jestem pewna o co w tym wszystkim chodzi.. Nie potrafią albo wręcz nie chcą żyć swoim życiem. Żałosne - ale prawdziwe.

Może byłoby to w porządku, gdyby miało to jakiś umiar. Osobiście zaczęło mnie to przerażać. Jak bardzo ludzie nie potrafią mieć swojego życia, aby codziennie przeglądać po kilka razy wszystkie social media znajomych? Pozbywają się własnego stylu bo ktoś z ich towarzystwa kupił sobie nowe buty, spodnie, telefon czy zmienił kolor włosów więc oczywiście, oni muszą mieć dokładnie to samo. Gdy na siłę starają się wpasować w jakieś towarzystwo, mimo, że nie mają wspólnych zainteresowań ani nie są w jego wieku (chociaż nie mówię, że tak nie można, sama mam młodszych i starszych znajomych, ale łapiemy dobry kontakt) a tutaj nawet nie ma o czym porozmawiać. Jak można na siłę szukać przyjaciół, wypisywać do "znajomych znajomych" a nuż ktoś odpisze.. 


Czyim życiem żyjesz teraz? Życiem chłopaka, dziewczyny a może już własnego dziecka? A może kolegów z pracy? Zamiast karmić się ich sukcesami, pomyśl o własnym rozwoju i wymyśl pomysł na siebie! Przeżywasz losy bohaterów telewizyjnych jak swoje własne? Możesz zorganizować sobie życie w taki sposób, żeby było po stokroć ciekawsze, niż najbardziej wciągające seriale. I do tego autentyczne, bo byłoby Twoje! Z prawdziwymi zdarzeniami, uczuciami, relacjami i ludźmi.


 Kogo cytujesz, mówiąc „moim zdaniem"? Rodzica, partnera, szefa, dziennikarza? Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że wypowiadając „własne" opinie, nie zastanowiliśmy się ani przez chwilę, czy się z nimi zgadzamy. Bezmyślnie kopiujemy cudze cytaty - bo dobrze brzmią, dobrze się sprzedają, ale nie ma w nich nic z nas. Gdy podejmiesz wysiłek przemyślenia zadanego tematu i wyrobienia sobie własnego zdania, przybliżysz się do własnego wnętrza i nawiążesz kontakt z samym sobą - a to pierwszy krok na drodze do Twojego nowego, własnego życia.


Czyj to głos? Zdarza się, że coś udaremnia Twoje plany, jeszcze zanim podejmiesz działanie? Słyszysz znajomy głos, który powtarza: nie uda Ci się, jesteś do niczego, nawet nie próbuj? To jeden z Twoich największych wrogów - wewnętrzny krytyk, czyli głęboko zakodowane przekonania na Twój temat, które mają źródło w Twojej rodzinie lub otoczeniu. Zdemaskuj ten głos, a przekonasz się, kto ma największy wpływ na Twoje życiowe decyzje. Być może zdziwisz się, gdy okaże się, że to głos Twojej najbliższej osoby. Niestety bywa tak, że ludzie, z którymi jesteśmy związani emocjonalnie, szczególnie skutecznie podcinają nam skrzydła. Tym efektywniej, im bardziej wierzymy w ich dobre intencje. W takich sytuacjach należy spokojnie porozmawiać i dowiedzieć się, dlaczego ktoś nam coś doradza/rozradza, a także sprawdzić, co naprawdę kryje się za deklaracją „to dla Twojego dobra". Może interes własny, tyle że tej drugiej osoby?



Czy zatem ja sama żyję w sposób, który w pełni mi odpowiada? Czy wybory, których w życiu dokonałam były właściwe, a przede wszystkim: czy były rzeczywiście moje? No cóż – chyba każdy z nas czuje jakąś presję z zewnątrz, jest w pewien sposób ukształtowany i w pewnym momencie dociera do granicy marzeń, którą czasami boi się przekroczyć. Sama jeszcze nie mogę powiedzieć, że jestem wolna od wszelkich zewnętrznych oczekiwań i że uszyłam sobie życie na miarę. Ale wiem, że z każdym kolejnym dniem zbliżam się do momentu, w którym będę mogła całkowicie wyrzucić ze słownika słowa „trzeba, wypada, należy” i jeszcze bardziej niż dotychczas poświęcę się temu, co naprawdę dla mnie ważne. Otrzymałam natomiast wystarczająco dużo dowodów na to, że życie według typowego scenariusza, zgodne z oczekiwaniami innych w większości przypadków nie przynosi szczęścia. I to najlepszy dowód na to, że warto szukać; warto słuchać swojego wewnętrznego głosu, który czasami może podpowiedzieć coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się herezją. Jeśli jednak ta herezja wydaje Ci się dobra, słuszna i nie chce wypaść z Twojej głowy, może warto się poważnie zastanowić nad tym, czy to Ty zwariowałeś, a może to świat postradał zmysły? Nie zdziwię się, jeśli dojdziesz do tego drugiego wniosku! A co jest Twoją herezją? 


 Co do mojej osoby - zdałam maturkę! Obawiałam się, nawet bardzo, ale z wyników jestem zadowolona i złożyłam już papiery na studia. 

Pracuję w tym tygodniu na nocki, więc za chwilkę lecę się położyć, bo nie dam rady. Zachciało się być dorosłym! Ha, trzymajcie się cieplutko i korzystajcie z wakacji, póki je macie!