Za mną weekend pełen wrażeń - i to dosłownie mówiąc.
Chyba udało mi się po nim przejrzeć na oczy, bo siedząc teraz z ciepła herbatką pod kocykiem i pisząc tą notkę mam w głowie osoby, na które rzeczywiście mogę polegać. Właśnie teraz widzę, kto chciał dla mnie jak najlepiej a kto po prostu manipulował i grał na moich emocjach :) Cóż, przykro mi tylko, że zaufałam nieodpowiednim osobom. Mówiłam o sobie dużo, myśląc, że to właśnie moi przyjaciele. Pomyliłam się, cholernie się pomyliłam.
I teraz widzę do kogo mogę zadzwonić w środku nocy z płaczem, byleby tylko słuchał mojego płaczu. Nawet nic nie mówiąc - po prostu słuchać, być.
Coś się zmieni. Coś cholernie dla mnie do tej pory ważnego. Już o tym nawet chyba wspominałam gdzieś w poprzedniej notce, miałam nadzieję, że niektórzy jednak zdają sobie sprawę ze znaczenia słowa "zawsze", ale jak widać to znów tylko jedna, głupia obietnica, która w życiu nie ma odzwierciedlenia.
Najgorzej jest być samotnym, mając wokół siebie ludzi.. Żyjemy w stałym pośpiechu. Od weekendu do weekendu, dni nam mijają bardzo szybko, a my nie mamy świadomości upływającego nam czasu. Gubimy się przez to wszystko, nie mamy czasu dla najbliższych dla nas osób, odstawiamy ich na bok wraz z upływającymi dniami. Na wszystko brakuję nam czasu i dopiero w pewnym momencie uświadamiamy sobie, że nie mamy przy sobie pewnych osób. Nie widzieliśmy się z nimi tygodnie czy nawet miesiące,,
A gdy już zatrzymam się w miejscu, niczego nie gonię, odkrywam, że nie mam po prostu do kogo zadzwonić aby umówić się na jakiekolwiek wyjście. A jeśli nawet znajdzie się taka osoba - to i tak nie ma dla mnie czasu. Dając porwać się upływowi tego wszystkiego zostawiłam coś za sobą, coś bardzo cennego.
Ale gdy sobie to właśnie uświadomiłam - jest już za późno..
Ale czy żałuję? Wszystko mnie czegoś nauczyło. Niektórych przyjaźni mi szkoda, bo rozpadły się właśnie przez czas. Nie było żadnej kłótni, żadnego nieporozumienia, po prostu z dnia na dzień coraz mniej się sobą interesowaliśmy, nie pisaliśmy, przestaliśmy zwracać na siebie uwagę w życiu codziennym.
Nie żałuję. Biorąc teraz przykład z Dawida - odcinam się od osób, które ciągną mnie w dół a nie potrafią podnieść. Odpadli ludzie słabi charakterem, zostali przy mnie Ci najwytrwalsi, których mam zawsze.
I mam nadzieję, że nie pomylę się i tutaj, że w końcu zostaną tylko te kompetentne osoby, którym zależy na mnie, moim szczęściu czy podbudują moje poczucie własnej wartości a nie Ci, którzy za wszelką cenę próbują mnie ściągnąć niżej od siebie, żeby być lepszymi, jak to robili niektórzy do tej pory :)
Lubię tu pisać o tym co mnie dołuję lub czasem przerasta ale nie mam aż tak smutnego życia, spokojnie. Zawsze znajdę czas na jakąś dobrą imprezę!
A w ten weekend odwiedziła mnie Wiencek. Tak się cieszę, że się z nią poznałam. Mimo dzielących nas kilometrów (ona jest z okolic Katowic, ja z Łodzi) to staramy widywać się regularnie. I nawet nam to wychodzi! Przynajmniej raz w miesiącu - udało się i w tym. Na kwiecień również mamy plany więc i wtedy się spotkamy.
Jest tak mega pozytywną osobą, można się z nią pośmiać, potańczyć, czasem tam coś wypić ale i wypłakać czy wyżalić. Jak zwykle tak szybko minęło to kilka dni.. :(
W międzyczasie pojawiłam się też na koncercie Dawida i szczerze nie byłam co do niego przekonana. Szłam tam z myślą spotkania się ze znajomymi ale nie żałuję. Atmosfera mega, finał wyszedł im świetnie, Dawid na prawdę wkłada w to wszystko mnóstwo wysiłku a ja się pobawiłam i spędziłam czas z ziomkami!
Znowu wchodzę w nowy rozdział?
Mam nadzieję, że lepszy.
Trzymajcie się!
A gdy już zatrzymam się w miejscu, niczego nie gonię, odkrywam, że nie mam po prostu do kogo zadzwonić aby umówić się na jakiekolwiek wyjście. A jeśli nawet znajdzie się taka osoba - to i tak nie ma dla mnie czasu. Dając porwać się upływowi tego wszystkiego zostawiłam coś za sobą, coś bardzo cennego.
Ale gdy sobie to właśnie uświadomiłam - jest już za późno..
Ale czy żałuję? Wszystko mnie czegoś nauczyło. Niektórych przyjaźni mi szkoda, bo rozpadły się właśnie przez czas. Nie było żadnej kłótni, żadnego nieporozumienia, po prostu z dnia na dzień coraz mniej się sobą interesowaliśmy, nie pisaliśmy, przestaliśmy zwracać na siebie uwagę w życiu codziennym.
Nie żałuję. Biorąc teraz przykład z Dawida - odcinam się od osób, które ciągną mnie w dół a nie potrafią podnieść. Odpadli ludzie słabi charakterem, zostali przy mnie Ci najwytrwalsi, których mam zawsze.
I mam nadzieję, że nie pomylę się i tutaj, że w końcu zostaną tylko te kompetentne osoby, którym zależy na mnie, moim szczęściu czy podbudują moje poczucie własnej wartości a nie Ci, którzy za wszelką cenę próbują mnie ściągnąć niżej od siebie, żeby być lepszymi, jak to robili niektórzy do tej pory :)
Lubię tu pisać o tym co mnie dołuję lub czasem przerasta ale nie mam aż tak smutnego życia, spokojnie. Zawsze znajdę czas na jakąś dobrą imprezę!
A w ten weekend odwiedziła mnie Wiencek. Tak się cieszę, że się z nią poznałam. Mimo dzielących nas kilometrów (ona jest z okolic Katowic, ja z Łodzi) to staramy widywać się regularnie. I nawet nam to wychodzi! Przynajmniej raz w miesiącu - udało się i w tym. Na kwiecień również mamy plany więc i wtedy się spotkamy.
Jest tak mega pozytywną osobą, można się z nią pośmiać, potańczyć, czasem tam coś wypić ale i wypłakać czy wyżalić. Jak zwykle tak szybko minęło to kilka dni.. :(
W międzyczasie pojawiłam się też na koncercie Dawida i szczerze nie byłam co do niego przekonana. Szłam tam z myślą spotkania się ze znajomymi ale nie żałuję. Atmosfera mega, finał wyszedł im świetnie, Dawid na prawdę wkłada w to wszystko mnóstwo wysiłku a ja się pobawiłam i spędziłam czas z ziomkami!
Znowu wchodzę w nowy rozdział?
Mam nadzieję, że lepszy.
Trzymajcie się!


