Jak to moja pani od matmy powiedziała przed feriami: "wykorzystajcie je bo to wasze ostatnie ferie w życiu" tak się jej posłuchałam i wykorzystałam je chyba najlepiej, jak mogłam..
Warszawa, Szczecin, Poznań, Częstochowa, Katowice?
Lepiej zapytać gdzie mnie nie było hahah!
Dosłownie, tymi podróżami przejechałam ponad 2 tysiące kilometrów w 2 tygodnie. Można? Można.
A w sumie ferie zaczęły się od dwóch imprez, o ile dobrze pamiętam..
Tak, dobrze pamiętam. Najpierw bedroom a później cabaret i glow. Dobrze było, nawet bardzo.
Dosłownie jedna noc w domu i na drugi dzień poleciałyśmy z dziewczynami do Warszawy.
Ekipa z Łodzi - 4 osoby a w Warszawie spotkałyśmy się z Wiencek, która przyjechała z Katowic. Spędziłyśmy tam dwa dni, po czym Wiencek przyjechała ze mną do Łodzi i miałyśmy spać u mnie. Miałyśmy, bo jak zwykle wybiłyśmy z domu i nas nie było hahah I'm out!
A w Warszawie mega miła niespodzianka. Udało mi się na chwilę zobaczyć z Saszan.. pierwszy raz w tym roku, tęskniłam za nią cholernie i cieszę się, że poświęciła mi i Wiencek chwilkę czasu, żeby nas przytulić i zamienić słówko, najlepsza.
Będąc u Marysi na noc stwierdziłam, że nie będę siedzieć w Łodzi..
Na drugi dzień o 5 rano byłam już w pociągu w drodze do Szczecina, do mojej Klaudii.
Potrzebowałam tego strasznie.. To na prawdę ciężkie mieć dla siebie jedną z najważniejszych osób tak daleko.. A to właśnie ona zawsze jest, to właśnie ona była, gdy każdy wokół we mnie zwątpił. I te 500km, które nas dzielą są ogromną przeszkodą, ale nie aż taką, której nie mogłybyśmy pokonać..
Będąc razem w Szczecinie napisałyśmy notkę o naszej przyjaźni, pewnie dużo osób już ją widziało, a jeśli nie to zapraszam tu - internet friends
Kocham Cię najmocniej!
I tak w sumie cały weekend spędziłam w Szczecinie, ale musiałam wracać do Łodzi bo Klaudia nie miała w tym samym czasie ferii:(
No ale cóż.. od razu wpadł mi do głowy kolejny pomysł, a w sumie to Marysi - "Sarowa, jedziemy do Katowic?"
Poszłam do mamy na dół powiedzieć jej, że nocuję u Marysi, mama zdziwiona zapytała co mnie tak nagle wzięło, skoro była tam jakoś już 21.. na co jej odpowiedziałam "no bo jutro rano jadę do Katowic, okej?"
I pojechałyśmy!
W Kato kolejne spotkanie z Wiencek w te ferie, z Fikusiem, Kasią i w końcu z Tamarą, której się bałam haha dosłownie, miałam jakąś traumę zanim się z nią nie zobaczyłam. No, ale uwierzcie, mega spoko ziomek z niej!
No ale tam też wiecznie przecież siedzieć nie mogłyśmy, więc wróciłyśmy do Łodzi.. co nie oznacza, że wróciłam do domu. Urodziny Cyrkla w glow były, trzeba było się na nie udać.
Ferie w sumie pożegnałam małą imprezą, po której przespałam pół niedzieli, nie wnikajmy..
Jak ktoś ogląda mojego snapa to dokładnie wie, o czym tu teraz mowa haha (snap: @paulamhm)
Dziękuję każdej osóbce z osobna, dzięki którym te ferie były takie cudowne.
Nawet tym osobą, z którymi się nie widziałam, a pocieszały i były gdy miałam tam jakieś chwile zwątpienia we wszystko - te osoby wiedzą, że to o nich.
Dziękuję!
W tym momencie powinnam uczyć się wszystkich mórz świata, bo jutro mam zaliczenie z geografii ale cóż.. znów wylądowałam tutaj. Enjoy geo!



