Ledwo dałam dziś radę wstać.
To było głupie, że poszłam tak późno, ale cóż.
W ciągu weekendu byłam 2 razy na meczu kibicować naszej reprezentacji:) Wiecie, jaka to frajda? Nie Ci, którzy leżeli w manustrefie, ale Ci wokół bawili się najlepiej; "kto nie skacze, ten z polsatu, hop hop hop". 3:2 w setach to nie najlepszy wynik, ale dobrze że przeszliśmy dalej!:)
Ogólnie, to weekend jeden z bardziej aktywnych! Co mnie mega cieszy, bo nie cierpię siedzieć w domu. Godzinę lataliśmy z Karolą i Kanią po empiku w poszukiwaniu ich gazetki, ale w końcu, gdy już zachaczyliśmy o każdy punkt informacji, babka się pofatygowała i przyniosła nam te gazetki z magazynu, fuch yeah.
Byłam dziś w manufakturze, jak praktycznie co dzień.
3/4 swojego życia spędzam w manu lub mpk, bo 1/4 to przesypiam.
Interesujący fakt z mojego życia hahah
Jaramy się wszyscy jutrzejszym podpisywaniem, mega rozkmina czy iść do szkoły, czy na wagary. Już mam lipę za wagarowanie, ale dla Saszan mogę się jeszcze raz poświęcić, najwyżej wyrzucą mnie z liceum hahaha róznie bywa.
Mega się cieszę, że przyjeżdżają osoby, które gdzieś tam poznałam na grupie, lub już raz się z nimi spotkałam! :3 To takie supi uczucie, że jedna osoba wiąże ze sobą tyle ludzi.
Do tego tak wspaniała i cudowna osoba!
Wczoraj, gdy byliśmy z Kanią w manu, ja miałam jego telefon, on mój (tak zawsze robimy hahaha) i pisaliśmy do siebie na fb. Zeszło nam na jakiś dziwny temat i Kania do mnie "lel?" a ja "lel" i tak cały dzień spędziliśmy mówiąc sobie "lel" hahahah uwielbiam!
Ogólnie to wrzucam resztę zdjęć:
Lecę uczyć się na sprawdzian z bio, aloha! :)

















