Przejdź do głównej zawartości

lepiej mówić o sobie, niż o innych



17 sierpnia Saszi rano napisała, że będzie w superstacji na żywo dawała wywiad. 
Rano, czyli około 11.. 
I do głowy wpadł mi taki mega spontaniczny pomysł, że pojadę do tej Warszawy i się z nią znowu zobaczę. 
Zapytałam Anety, Justyny i Kamila czy nie pojadą ze mną tam, bo sama to bym się zgubiła. 
Około 13 mieliśmy pociąg, na którego zdążyłam na styk, bo zanim się człowiek przebije przez całą Łódź na dworzec to mija godzina.. 




Na miejscu w Warszawie mieliśmy być o 16 i dokładnie tak byliśmy. 

Na dworcu czekała mnie taka miła niespodzianka, że lepszej nie można było sobie wymarzyć. I najlepsze jest to, że każdy o tym wiedział z wyjątkiem mnie oczywiście. 
Czekała tam na mnie moja Klaudia! 
Boże, tak dawno się nie widzieliśmy, że było tak cudownie się z nią znów spotkać. 
A jeszcze jak byłam w pociągu pisała, że się już chyba nie zobaczymy w te wakacje, małpa 








Potem już całą grupą pojechaliśmy pod studio, bo i tak byliśmy spóźnieni. 



Hit roku, wbiegam tam do Saszan po schodach a ona z założonymi rękoma do mnie "czekaj, czekaj, ty nie jesteś z Warszawy, to co ty tu robisz?" 
Jestem Saszi, jak zawsze. 

*wyszłyśmy tu jak super kaczki, ahahaha*



Spędziliśmy z nią najlepiej prawie godzinę. 
Nawet nie wiem dokładnie, bo ten czas z nią zawsze tak mega szybko leci.. 
Ale było najlepiej, to wiem. 

Rozmawialiśmy z nią na luzie, mówiła nam o wszystkim, opowiadała jakieś historie życia, mówiła że mamy nie pić, nie palić bo jesteśmy jeszcze dzieciakami. 

Dała nam nawet swój telefon, żeby ponagrywać trochę na snapa. 




Na prawdę, jeden z najlepszych dni w wakacje. 
I jeden z najlepszych spontanów. 






A teraz cóż, może poruszę trochę dość dziwny temat, ale muszę. 
Tak, znowu. 
Mam dość ludzi, którzy wypowiadają się o mnie w negatywny sposób w internecie, a wcale mnie nie znają. Bo hm, gdyby te hejty na moją osobę były w jakiś sposób konstruktywne to okej, przecież nie każdy musi mnie lubić. 
Ale ostatnio pewna laska tak mega mi podniosła ciśnienie, że to jakaś poezja. 
Właśnie po tym spotkaniu z Saszan, na którym i ja i ona była, zaczęła wypisywać do ludzi, że mam za dużo zdjęć z Saszan. 
Serio? S e r i o? 
Jeżdżę za nią tyle kilometrów (prawie 9 tysięcy już przejechałam), ogarniam hajs na to wszystko, uciekam często z domu, żeby być na jej koncercie czy jakimś takim spotkaniu. Nie mieszkam w Warszawie, gdzie mogłabym ją spotykać częściej niż teraz, Saszan mnie zna, wie ile dla niej poświęcam. Aż tu znajdzie się jakaś typiara, która mi zarzuci, że za dużo za nią jeżdżę. Przecież to nie normalne. 
Ale gdyby tego było mało, to nie powiedziała mi tego w twarz, a przecież stała obok. Nawet nie napisała tego bezpośrednio do mnie, tylko do ludzi z grupy, myśląc że nikt mi nie wyśle screana czy tego nie powie. Kompletnie żałosne. 
Napisałam jej co o tym myślę, to najpierw odpisała mi dennym "dobra, spokojnie" a potem już w ogóle. 
Kurczę, jeśli bierze się za "hejtowanie" innych to niech ma chociaż odwagę mi o tym napisać, a nie.. ogólnie, to lepiej mówić o sobie, niż o innych, powinna nauczyć się tego od swojej idolki:) 
Ona chyba nie pomyślała, że robiąc właśnie to co zrobiła, upadła najniżej jak można, bo teraz 3/4 osób z grupy stanęło za mną. 






Ale pomijając ten incydent było najlepiej. 
Cały dzień był najlepszy.