To już kolejny raz, który byłam w Ocean Parku we Władysławowie w te wakacje, ale drugi, gdzie występowała Saszan.
Mieliśmy pociąg z Łodzi z Kamilem o 2:19 bodajże i już wiedzieliśmy po poprzednim razie, jak ta "przyjemna podróż" z pkp intercity może się zapowiadać, ale o dziwo wcale nie było aż tak źle.
Jechała jeszcze z nami Paulinka z mojej klasy, która spędza aktualnie wakacje we Władysławowie i mimo, że nie kupowałyśmy razem biletów, to mieliśmy ten sam wagon i przedziały obok siebie, więc było czad.
Ogólnie sama podróż nie była najgorsza. Mieliśmy nawet fajny przedział, z fajnymi ludźmi, z którymi nawet trochę pogadałam jak Kamil poszedł spać.
Hitem był właśnie on sam ahahah, położył się, zasnął na jakieś 3 godziny po czym podniósł głowę, powiedział coś w stylu "ale ja nie spałem" i poszedł spać dalej. Można? Można.
W Trójmieście już staliśmy, wysiedliśmy sobie w Gdańsku, żeby porobić sobie zdjęcia a w Gdynii na dworcu byli Kuba z Goździkiem więc sobie troszkę z nimi pogadaliśmy i pojechaliśmy dalej, tak że chwile po 10 byliśmy już we Władysławowie i poszliśmy do ocean parku coś zjeść.
Zaraz po nas przyszedł Miłek, więc spędziliśmy z nim trochę czasu czekając na resztę osób z grupy, którzy mieli być na dworcu godzinę po nas.
Nawet nie zauważyłam, kiedy podbiła do nas reszta.
Bo jak tylko ich zauważyłam to rzuciłam się ich wszystkich przytulić. ♥
Dlaczego pogoda na koncertach nie może nam sprzyjać? Czemu nie może być jakieś 25 stopnie z lekkim wiaterkiem?
No oczywiście, że nie.. ostatnio było jakieś oberwanie chmury, padało i było cholernie zimno a teraz się dosłownie gotowaliśmy. Było tak gorąco, że nie wiadomo było co ze sobą zrobić. Topiliśmy się. Rozłożyliśmy sobie koc pod sceną i pod nim siedzieliśmy, troszkę chłodniej było ale to i tak za dużo nam nie dało.. więc zostawiliśmy tam ten koc, który był naszą rezerwacją miejsc i pierwszego rzędu i poszliśmy gdzieś połazić, a pod scenę wbiliśmy jakąś godzinę przed samym koncertem.
Jeśli chodzi o sam koncert - sztosik.
Na prawdę, Saszan robi takie mega postępy a w tym koncercie było coś takiego, co sprawiło, że jego obraz mam do dzisiaj w głowie. A chyba najbardziej wykon piosenki "Dla was" gdzie było tyle jej uśmiechu, że chyba każdemu gdzieś tam zakręciła się łza w oku..
Było najlepiej, a po koncercie tak jak i ostatnim razem Saszi do nas wyszła, pogadała z nami, porobiła zdjęcia czy porozdawała autografy.
Jak taki nasz ziomeczek a nie idolka.
Po tym wszystkim odprowadziliśmy na dworzec i pożegnaliśmy się z Maćkiem i Olą no i wróciliśmy znów do ocean parku pobawić się jeszcze na Czadomenie no i Radziu.
Razem z Izą poszłyśmy na piwo i pod samą scenę wytańczyć się tam a Kamil, Radek i Rogowska zostali przy stolikach.
Najlepiej było widzieć Rudą gdy tańczyła jak szalona pod sceną gdy śpiewał Radziu no i jak mega się ucieszyła gdy zadedykował jej piosenkę.
Najlepszy był Radek z Rogowską, którzy wypychali siebie nawzajem po piwo bo żadne z nich nie wyglądało na 18 lat i oboje się cykali, ahahah, aż koniec końców Radkowi kupiłam ja a Julka zwinęła się do domu wcześniej..
Pociąg mieliśmy coś około 23:20 więc spokojnie na niego zdążyliśmy i do Gdynii jechaliśmy z Radziem i Izą a tam musieliśmy się pożegnać i przesiąść do pociągu do Łodzi.. :(
Mega kochane ze strony Saszan było to, że się tak o nas wszystkich martwiła.. Czy aby na pewno dojechaliśmy bezpiecznie do domów, czy wszyscy są cali, kazała pisać jak już wrócimy.. skarb.