Kocham wakacje, kocham lato. To chyba najlepsze, co istnieje i właśnie na to czeka się cały rok.
Zwłaszcza takie wakacje jak te.
Są chyba najbardziej aktywne, jakie kiedykolwiek były.
A same wakacje zaczęły się świetnie, bo już na początku mieliśmy świetną zabawę na festiwalu kolorów, które były na błoniach łódzkich.
Fakt faktem, drogie trochę te proszki no ale cóż, czasem trzeba!
W sumie, miałam tam nie jechać bo to było w dniu, kiedy z Kamilem wróciliśmy z Władysławowa około 6 rano i myślałam, że nie damy rady wstać na tą godzinę 15, ale daliśmy radę, więc czad!
Zaraz potem pojechałam nad morze, gdzie byłam w sumie prawie 3 tygodnie.
Gdyby nie ta cholerna pogoda, było by pewnie dużo lepiej, ale i tak nie narzekam bo właśnie tam zdążyłam sobie wszystko uporządkować, przemyśleć co do tego co we mnie siedzi, co czuję i przede wszystkim do kogo :)
Ograniczam zdjęcia do minimum, ale i tak wychodzi mi ich strasznie dużo, nie mam pojęcia jak ja to robię, ale nie potrafię wybrać kilku ahahah, pokażę wam więcej.
To chyba notka z największą ilością zdjęć, no ale cóż..
Na wakacjach byłam w Gdynii, fajnie było tak pojeździć po innym mieście. Wsiąść a autobus w Gdynii a wysiąść na molo w Sopocie. Można było trochę zaszaleć, powydawać trochę hajsu, zgubić się kilka razy czy cokolwiek innego, na prawdę fajne wakacje.
W międzyczasie udało mi się wbić 2 razy do Władysławowa na koncerty, raz na jakieś zespoły discopolo a drugi na Dawida.












































































































