Dlaczego ludzie są aż tak dwulicowi? Dlaczego są takimi egoistami, zapatrzonymi tylko i wyłącznie w swoją osobę? Dlaczego obchodzi ich tylko własny los a nie kogokolwiek obok?
Ranią ludzi, bo daje im to tą cholerną satysfakcje. Nie mam pojęcia czego satysfakcję. I podejrzewam, że oni sami nie są tego świadomi.
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórzy ludzie wrzucają wszystkich do jednego worka i traktują nas jak potencjalnych wrogów. Dlaczego ranią ludzi za ich placami, bardzo często mając do tego banalne powody? Są nie w porządku do ludzi, którzy tak na prawdę nic im złego nie zrobili.
Ale tu trzeba też zadać samemu sobie pytanie, czy my nie mamy na to wpływu, czy nie my wszyscy mamy w tym jakiś tam udział? A jacy my jesteśmy sami, czy w nas nie ma tych cech? Czy zawsze zdajemy sobie sprawę, że wartości, którymi staramy się kierować w życiu tracą znaczenie gdy robimy coś czego nie powinniśmy?
Myślę, że warto niekiedy spojrzeć na samego siebie, poszukać w sobie tych najgorszych cech, zobaczyć kim naprawdę jesteśmy i co naprawdę na co dzień sobą reprezentujemy. Jakie może być nasze zaskoczenie gdy okaże się, że my także często robimy coś, co jest sprzeczne z naszymi ideałami i wartościami według których chcemy żyć i którymi chcemy kierować się w życiu..
Myślę, że to my wszyscy bez wyjątków kreujemy otaczający nas świat i powinniśmy zdawać sobie sprawę, że chcąc coś w nim zmienić, powinniśmy często zacząć od siebie, poszukać zła w sobie i wyeliminować je, a wyjdzie to na dobre nie tylko nam ale też naszemu otoczeniu..
Może jednak warto taki rachunek sumienia w tym zakresie samemu niekiedy zrobić? Może jednak sens znanego powiedzenia „Nie możemy zmienić świata, zmieńmy siebie” ma tutaj też istotne znaczenie? Może dzięki temu będzie nam łatwiej?
Każdy z nas padł ofiarą np. jakichś tam plotek (nawet jeśli nie byliśmy tego do końca świadomi) czy złych opinii na nasz temat. Tak więc, jeśli inni mogą to czemu my nie? Skoro ja padłam ofiarą właśnie takiego zachowania to nie mogę się odegrać tym samych? Nie pokieruję mną chęć zemsty? Ależ prawie oczywiste jest to, że tak. Przecież inni są przeciwko mnie, to ja będę przeciwko nim. Przecież ja tylko się bronię, prawda? Można wymyślać miliony usprawiedliwień dla takiego zachowania, ale czy na pewno ma ono sens? To nie jest dobre wyjście, na prawdę. Tym sposobem tylko pogorszymy sytuację, zamiast cokolwiek naprawić. Bo nie chcemy być ofiarami.. Bez większego namysłu, bez sensu, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Chcemy tylko aby inni też poczuli to co my czujemy, bądź czuliśmy. Chcemy powiększyć grono "ofiar" tak abyśmy nie pozostali w nim sami, ponieważ samotność przeraża nas w każdej możliwej postaci.
Są ludzie, którzy działają na szkodę innych po prostu od tak, bez większego powodu, po prostu dla zabawy. Ale większość robi to dlatego, żeby nie zostać na tej straconej pozycji, nie być tą "ofiarą". No i jest jeszcze ta najgorsza grupa, która robi to ze względu na towarzystwo. Chęć zaistnienia wśród rówieśników jest coraz bardziej spotykana. Czujecie się przez to fajni? To chyba muszę was z błędu wyprowadzić. Nie wywyższycie się w ten sposób.
Bądź co bądź, nie zważając na motywy działania, wszyscy ludzie są winni tego jak to wszystko wygląda. Boli nas to jaka jest rzeczywistość, jednak sami tak a nie inaczej wyglądającą rzeczywistość czynnie tworzymy.
Przez to właśnie wartości, którymi staramy się kierować w życiu tracą znaczenie.
Ale niech to nikogo do niczego nie zraża. To, że tak jest, wcale nie świadczy o tym, że nikomu ufać nie wolno. Można, ale musimy to robić całkiem rozważnie. Mając przy sobie ludzi, których jesteśmy pewni będzie nam lepiej. Nie wszyscy przecież muszą być o dwóch twarzach. Nie każdy przygląda się twojemu życiu zza rogu i patrzy jak by ci tu kłody pod nogi podrzucić. Nie. Są osoby, które zasługują na zaufanie. Tylko bądź ostrożny. :)
