Przejdź do głównej zawartości

Rozpindor tour 2! - Poznań.

21.03.2015 
17:00
Poznań 
RSP Tour. 


I zaczęliśmy kolejny niezapomniany weekend, których ostatnio było mega dużo. 


Na moje szczęście, polskiego busa do Poznania mieliśmy dopiero o 10:35 więc miałam nadzieję, że chociaż troszkę się wyśpię.. Ale gdzie tam, około 6 dzwonił Kania i pytał, czy śpię. No skoro już odebrałam ten telefon, to chyba jest to jakoś w miarę logiczne. Ale i tak położyłam się zaraz spać i zasnąć nie mogłam. 


Kania po mnie przyjechał, więc o tyle dobrze, bo miałam pewność, że nie będę musiała czekać na niego na dworcu, bo jak zwykle nie przyjedzie mu autobus. Tak, nie polecamy łódzkiego mpk. :):) 
Około 10 byliśmy już na dworcu, więc troszkę sobie poczekaliśmy na naszego busa, no ale w końcu przyjechał.. 







Wsiedliśmy do busa, gdzie siedzieli już Iza, Paulina, Natalia i Radek, którzy jechali z Warszawy i przez prawie 3 godziny spędziliśmy razem czas. 



Dojechaliśmy do Poznania i standardowo poszliśmy coś zjeść do City Center a zaraz potem pojechaliśmy pod klub, gdzie czekała na nas Patrycja! ♥ 
Poznaliśmy się na celebrity splash i w sobotę widzieliśmy się po raz drugi. 
Atmosfera przed koncertem nie była najlepsza.. Każdy się o coś spinał, laski, które stały gdzieś koło drzwi praktycznie na każdego się darły, ale znalazło się kilka supi osób. 
Gdy już weszliśmy do klubu chcieliśmy coś pośpiewać, ale Saszaniaki z Poznania jakoś się do tego nie garnęły.. 
Nie było takiego klimatu jak na pierwszym koncercie w Warszawie, nie ma tu żadnego porównania, jeśli chodzi o czas przed koncertem, bo sam koncert jak zwykle najlepszy. 






Po koncercie poczekaliśmy trochę na Saszi, mając nadzieję, że pogada z nami tak jak w Warszawie, ale spieszyła się do Krakowa, przez co tylko nagrywała nas przez szyby z busa.. 





Powrotny mieliśmy dopiero o 23:30 więc od jakiejś 21 siedzieliśmy na dworcu, bo zamknęli centrum handlowe. Ale pomijając to, było na prawdę mega. Na dworcu trochę zimno, ale były takie fajne "ławki- kaloryfery", które grzały w tyłek, wifi i czekolada za 2 zł, która była na prawdę pyszna. 










Uwielbiam tak spędzać weekendy, gdy mam przy sobie najważniejszą osobę, spotykam przyjaciół czy mogę być cholernie dumna z mojej idolki, która stoi na scenie.. 
Najgorsze jest pożegnanie z tym wszystkim i powrót do zwykłych dni w szkole.. 



Wracaliśmy tą samą ekipą co do Poznania. 
My w Łodzi byliśmy już około 3 w nocy. Pożegnaliśmy się z Radkiem i Pauliną bo się przebudzili, Iza coś tam mamrotała pod nosem, ale chyba spała więc nie chcieliśmy jej i Natalki budzić, bo słodko spały. 



Miałam wstać na drugi dzień i jechać z tatą rano na giełdę ale cóż, przebudziłam się około 14... :D