Przejdź do głównej zawartości

podobno lubisz prawdę?

Lubię iść późnym wieczorem przez miasto, ze słuchawkami w uszach i ignorować otaczający świat. 
Nie słyszeć samochodów, krzyków ludzi, przekleństw zza przystanku, szumu wiatru. chociaż to tak cholernie głupie, podświadomie wyobrażam sobie, że jestem częścią tej muzyki, a ona jest mną. 
Nikt nie jest mi wtedy potrzebny, za nikim nie tęsknię, do nikogo nie idę. 
Patrząc w niebo lub prosto przed siebie, nie czuję nic, poza może cieniem smutku i przygnębienia, czasem buntu. 
Nic z tym nie robię, jedynie tak intensywnie wczuwam się w słowa, że nie zauważam jak zaczyna padać deszcz.
Aż w końcu moja droga się kończy, przekraczam bramę podwórka i chociaż ani razu nie pomyślałam o tobie wiem, że jedyne co mogę robić to wspominać. 
Wspominać przy naszych piosenkach.


Wczoraj w końcu udało mi się spotkać z moją Karolą. To niewyobrażalne, jak bardzo można tęsknić za osobą, którą się widuję często. Ale my już tak mamy. Potrafimy tęsknić za sobą 5 minut po pożegnaniu się. Ale to w sumie dobrze, prawda? To tylko potwierdza fakt, jak bardzo ważne dla siebie jesteśmy. I że nic nie jest w stanie nam tego odebrać, bo uczucie jest tu najsilniejsze! :) 


Najcudowniejszym uczuciem na świecie jest fakt, że mamy w swoim życiu najważniejszą dla nas osobę. Nie ważne, czy mamy złe dni, promieniejemy radością czy jesteśmy neutralni, ta osoba zawsze z nami jest. Zawsze. 
Nie mam pojęcia, co zrobiłabym, gdyby nie moim przyjaciele. Nie mam ich dużo i nawet nie mam zamiaru oczekiwać więcej, bo Ci co są ze mną, są po prostu najlepsi. Wiem, powtarzam to już któryś raz z kolei ale kurdę, tak jest na prawdę! Myślę, że śmiało mogę nazwać przyjaciółmi również dwie nowe osoby, które pojawiły się w moim życiu dość niedawno, bo dopiero w zeszłym roku ale znaczą dla mnie wiele. Jak i wiele mi pomogły, za co jestem mega wdzięczna. Podejrzewam nawet, że jedna z tych osób czyta mojego bloga, więc może się nawet domyślać o co chodzi, ale cóż, wy macie zagadkę. :) 




Nie mam nowych zdjęć, bardziej oryginalnych niż te, które są zrobione telefonem, ale ostatnio nie miałam czasu wybrać się na zdjęcia. Jutro rano polecimy z dziewczynami na łyżwy, więc może tam się uda, a jeśli nie to planowałam coś wykombinować z orlikiem, który jest nowo otwarty, ale nie mam pojęcia czy komuś po tych łyżwach będzie się w ogóle chciało ruszyć tyłek. Eh, no nic, coś się wymyśli. 





Byłam dziś w kinie na "Pingwinach z Madagaskaru" z Justyną i spotkałam się z moim starym kolegą. W sumie pewnie bym go nawet nie zauważyła, gdyby nie fakt, że darł się na całą galerię aż w końcu zwróciłam na niego uwagę. 
Co do filmu, na prawdę świetny. Może jest to spowodowane moim uwielbieniem co do Pingwinów, które oglądam codziennie w telewizji, a może i nie. Nie wiem, nie wiem, ale na film polecam się udać. :) 






Ja tymczasem idę obejrzeć jutrzejszy odcinek Pierwszej Miłości, bo na prawdę ciekawi mnie co to za dziewczyna, która zaczęła się ciąć. 
Trzymajcie się! :) 


P.S. oprócz zdjęcia powyżej, wszystkie pochodzą z mojej galerii, robione przeze mnie czy znajomych moim aparatem/telefonem. :)




Podobno lubisz prawdę? 
Jak lubisz, to czemu zawsze ryczysz kiedy Ci ją wygarnę? :)